W nocy z wtorku na środę USA i Iran ogłosiły dwutygodniowe zawieszenie broni, podczas którego mają być prowadzone negocjacje ws. zakończenia wojny na Bliskim Wschodzie. Tyle tylko, że po kilkunastu godzinach okazało się, że ten rozejm stoi pod dużym znakiem zapytania. Szczególnie, jeżeli chodzi o ponowny transport ropy (i gazu) przez Cieśninę Ormuz, co miał on umożliwić.

Te nadzieje na zakończenie wojny i późniejsze wątpliwości widać też na wykresie ropy. W środę, po ogłoszeniu zawieszenia broni, notowania ropy mocno tąpnęły. Gdy jednak okazało się, że sytuacja nie jest taka oczywista, początkowo duże spadki zostały zredukowane.

Tak samo jak nie jest oczywista sytuacja na Bliskim Wschodzie, tak nie jest ona oczywista na wykresie ropy Brent. Niewątpliwie strona podażowa wygrała ostatnie starcie. Trzeci w ostatnich tygodniach zwrot w dół z okolic 108-110 USD, połączony z przełamaniem dwumiesięcznej linii trendu wzrostowego, otwartą we środę szeroką luką bessy i wcześniejszymi podażowymi sygnałami na wskaźnikach może sugerować dalsze spadki. Tyle tylko, że niekoniecznie dojdzie do nich w najbliższych dniach. Być może wcześniej notowania Brent utkną w przedziale wahań 92-100 USD. Taki scenariusz w tej chwili sugeruje środowa obrona strefy wsparcia 92,60-93,07 USD, jaką na wykresie dziennym tworzy lokalny dołek z 23 marca i 38,2 proc. zniesienie Fibo.