Strach przed recesją ściągnął wczoraj ponownie ceny ropy w okolicę 100 dolarów za baryłkę, po tym jak jeszcze w poniedziałek testowała ona poziom 109,62 dolara. W efekcie na wykresie dziennym została wyrysowana długa podażowa świeca, a kurs wrócił w pobliże szerokiej strefy wsparcia 98,00-100,28 dolarów, wyznaczonej przez lokalne dołki z marca i kwietnia br., a następnie testowanej w pierwszych dniach lipca.

Wykres dzienny BRENT

Środowy poranek przynosi lekki wzrost cen ropy. Baryłka drożeje do poziomu 101,89 dolarów. To odbicie od bariery popytowej zlokalizowanej wokół psychologicznej granicy 100 dolarów wcale jednak nie gwarantuje wzrostów w najbliższych dniach. A to dlatego, że ponowny powrót do wsparcia, zaledwie 4 dni po tym, jak notowania od tego wsparcia się odbiły na początku miesiąca, nie jest sygnałem siły strony popytowej.

Oczywiście strona podażowa również nie ma teraz wystarczająco dużej przewagi, żeby sprowadzić ceny ropy poniżej 100 dolarów. Nie mniej jednak szanse na przełamanie strefy 98,00-100,28 dolarów są dziś większe niż jeszcze kilka dni temu.