Na rynkach finansowych następuje systematyczna poprawa nastrojów. Impuls płynie przede wszystkim z USA, gdzie inwestorzy pomimo zasygnalizowanej tydzień wcześniej przez dane „technicznej recesji”, coraz mocniej zaczynają wierzyć w miękkie lądowanie tamtejszej gospodarki. I mają ku temu podstawy. Wystarczy spojrzeć na opublikowany wczoraj indeks ISM dla amerykańskiego sektora usług. W lipcu indeks ten nieoczekiwanie wzrósł do 56,7 z poziomu 55,3 pkt. w czerwcu, podczas gdy rynek oczekiwał jego spadku do 53,5 pkt. Zaskoczenie było tym większe, że podobny indeks PMI dla usług w USA w lipcu spadł do 47,3 z 52,7 pkt., czyli zanurzył się w strefie recesyjnej.

Rynki finansowe lecą obecnie na jednym amerykańskim silniku, bo ten europejski przytarł się przez pogłębiający się kryzys energetyczny i trwającą agresję Rosji na Ukrainę, ale to wystarczy, żeby w ostatnich tygodniach giełdy rosły. Obecnie są one najwyżej od około 2 miesięcy.

Wykres dzienny US500

Wykres dzienny DE40

Sytuacja na wykresach obu pokazanych wyżej wykresach jest umiarkowanie pozytywna. Nawet przyjmując, że obecne wzrosty są tylko silnym odreagowaniem spadków, co wcale nie jest takie oczywiste przecież, to jest jeszcze przestrzeń do kontynuacji zwyżki. Stąd sierpień na giełdach wciąż ma szanse upłynąć pod znakiem wzrostów. Aczkolwiek pewnie mniejszych niż to miało miejsce w lipcu.