W czwartek prezydent USA Donald Trump ogłosił, że przedłuża swoje wcześniejsze ultumatu wobec Iranu o 10 dni i odracza ataki na irańskie elektrownie do 6 kwietnia br. Dokładnie do godziny 20:00, czyli w Polsce będzie to już godzina 02:00 we wtorek 7 kwietnia.

Trump ogłosił tę decyzję już po zamknięciu czwartkowej sesji na Wall Street, która zakończyła się dużymi spadkami amerykańskich indeksów (S&P500 -1,74 proc., Nasdaq Composite -2,38 proc.). Stąd inwestorzy w USA nie mieli okazji na nią zareagować. Jednak nawet gdyby taką okazję w czwartek mieli, to prawdopodobnie niewiele to by zmieniło. Takie wnioski można wyciągnąć po czwartkowym, ale też piątkowym zachowaniu innych rynków.

Wykres dzienny US500

Ten brak silnej reakcji na wydłużone ultimatum Trumpa sugeruje, że rynki już d dużą rezerwą podchodzą do wszystkich wypowiedzi prezydenta USA. W innym scenariuszu ten brak reakcji może być też przejawem ostrożności inwestorów, przed zbliżającym się weekendem. Po prostu nie mają oni pewności, co w weekend wydarzy się na Bliskim Wschodzie.

Gdyby jednak przyjąć, że słowa Trumpa okażą się prawdą i do 6 kwietnia liczba ataków z obu stron w Iranie się zmniejszyła, a jednocześnie gdyby pojawiły się kolejne doniesienia, że Iran przepuszcza niektóre tankowce , to jest szansa na relatywnie spokojny przedświąteczny tydzień na globalnych rynkach.

Alternatywą dla tego powyższego scenariusza jest mocna wyprzedaż na rynkach akcji w przyszłym tygodniu. Taki scenariusz zmaterializuje się, gdy rynki zamiast czekać na deeskalację i koniec wojny USA-Iran, zaczną obawiać się dalszej jej eskalacji lub faktycznie do takiej eskalacji dojdzie.

Jedyną pozytywną stroną takiego eskalacyjnego scenariusza byłoby to, że gdyby już na Wall Street doszło do mocnego załamania (podobnego do ubiegłorocznego "Dnia Wyzwolenia"), to presja na zakończenie wojny przez Trumpa byłaby już tak ogromna, że ta prawdopodobnie dość szybko by się zakończyła.