W drugi tydzień sierpnia rynki finansowe wkroczyły w dość spokojnej atmosferze. Na rynku walutowym jest względnie spokojnie, co widać po niewielkich wahaniach notowania dolara. Zwłaszcza w relacji do euro, gdzie trwa konsolidacja. Pod oporami na dalszy rozwój wypadków czeka również złoto, podczas gdy rynek ropy robi to samo, ale poniżej przebitych niedawno wsparć i na poziomach najniższych od ataku Rosji na Ukrainę. Wall Street natomiast rozpoczęło ten tydzień od nieudanej próby wzrostu, co również wpisuje się w scenariusz uspokojenia nastrojów i wyczekiwania na nowe impulsy.

Wykres dzienny EUR/USD


Wykres dzienny US500


Wykres dzienny złota

Rynki czekają na nowe impulsy. Rynki czekają przede wszystkim na publikowane w środę i czwartek dane o inflacji w USA. To będzie zdecydowanie wydarzenie tego tygodnia. W prostym ujęciu dane nadadzą kierunek oczekiwaniom, co do dalszych ruchów amerykańskiej Rezerwy Federalnej ws. polityki monetarnej. Powinny więc być mocnym impulsem dla zachowania Wall Street i dolara, co następnie będzie miało równie mocne przełożenia na nastroje i zachowanie na innych rynkach.

Ekonomiści prognozują, że w lipcu inflacji konsumencka (CPI) obniży się do 8,7 proc. R/R z poziomu 9,1 proc. w czerwcu, przy jednoczesnym wzroście inflacji bazowej do 6,1 proc. z 5,9 proc. W tym samym miesiącu inflacja producencka (PPI) ma według prognoz obniżyć się do 10,4 proc. z 11,3 proc., a bazowa inflacja PPI wyhamować do 7,7 proc. z 8,2 proc.

Oczekiwanie niższej inflacji jest zasadne. Chociażby z uwagi na spadek cen paliw. Interpretacja samych danych również jest prosta. Im wyższa od prognoz będzie inflacja, tym wyższe ryzyko kontynuacji agresywnych podwyżek stóp procentowych przez Fed. To działa oczywiście i w drugą stronę. Niższa od oczekiwań inflacja (bardziej konsumencka, bo producencka ma już mniejsze znaczenie), przyniosłoby duże uczucie ulgi i pozwoliłoby myśleć nie tylko o mniejszych podwyżkach stóp, ale przede wszystkim o przyszłych podwyżkach. Tyle tylko, że widząc m.in. spore krótkoterminowe wykupienie na Wall Street, nie musiałby to od razu znaleźć odzwierciedlenie we wzrostach cen. Dlatego w krótkim terminie ten popytowy impuls może być krótkotrwały lub nawet może nie być go wcale.

Inaczej sytuacja wygląda z dolarem. Tu dane inflacyjne powinny stanowić mocny impuls niezaleznie od tego, jakie one będą.