Najwyższa od 40 lat inflacja w USA wywołała… uczucie ulgi. Opublikowane wczoraj dane o wzroście w grudniu inflacji konsumenckiej (CPI) do 7% R/R z poziomu 6,8% miesiąc wcześniej zostały wykorzystane jako pretekst do osłabienia dolara m.in. do euro. Dane były zgodne z prognozami, a zachowanie rynku walutowego sugeruje, że inwestorzy mogli się obawiać większego skoku inflacji, stąd odczyt na poziomie 7% przyjęli z zadowoleniem. I to pomimo, że inflacja bazowa w tym samym czasie przyspieszyła z 4,9% do 5,5% R/R, przekraczając rynkowe oczekiwania na poziomie 5,4%.

Ewidentny short squeeze na dolarze wywindował kurs EUR/USD w okolice 1,1450, co nie tylko zakończyło ponad miesięczną konsolidację notowań tej pary, ale również doprowadziło do ataku na 8-miesięczną linię bessy. Widoczna poprawa sytuacji na wskaźnikach może sugerować, że to jeszcze nie koniec ataku strony popytowej i dziś lub w najbliższych dniach linia ta będzie atakowana. Jej przebicie znacząco zmieniłoby układ sił na wykresie EUR/USD. Definitywnie zakończyłoby spadki tej pary, stąd dołek na listopadowy dołek na 1,1186 byłoby dołkiem co najmniej średnioterminowym.

Wykres dzienny EUR/USD

Sytuacja na wykresie EUR/USD i perspektywa wybicia powyżej linii bessy kłoci się natomiast z perspektywą rychłej zmiany polityki Fed, przy wciąż niezmiennie gołębiej polityce prowadzonej przez ECB. Kłóci się z tym, że Fed już w marcu prawdopodobnie podniesie stopy procentowe, podczas gdy ECB zrobi to najwcześniej na początku 2023 roku. Może więc zmiany trendu na EUR/USD nie będzie?