Ten tydzień na rynku złota rozpoczął się od trzęsienia ziemi. Była nim poniedziałkowa poranna przecena o ponad 8 proc., która sprowadziła notowania złota 4098,69 USD za uncję. Na szczęście dla popytu ta silna wyprzedaż była chwilowa. Jeszcze tego samego dnia złoto mocno odbiło, wracając na koniec poniedziałkowych notowań do 4405,69 USD.

Poniedziałkowy zwrot na złocie miał miejsce z 200-dniowej średniej. Dodając do tego wcześniejszą obronę 61,8-procentowego zniesienia Fibo, a także ogromnych rozmiarów dzienną świecę o kształcie formacji młota, otrzymujemy układ techniczny, który może oznaczać koniec spadków złota.

Niestety, ale z takim wnioskami musimy się jeszcze wstrzymać. Wszystko dlatego, że pomimo tak popytowego układu stronie popytowej nie udało się znacząco oddalić od poniedziałkowego zamknięcia. Dziś uncja złota kosztuje 4414,81 USD. Stąd wciąż utrzymuje się ryzyko dalszych spadków. Wprawdzie nie jakiś głębokich, bo poniedziałkowy dołek i 200-dniowa średnie stanowią teraz bardzo mocną barierę popytową 4098.69-4112,65 USD, ale już zejście do niej jest realne. Gdyby do tego doszło to może to być zapowiedź długiego trendu bocznego w przedziale 4100-4650 USD.

O końcu spadkowej korekty na rynku złota, która między styczniem a marcem obniżyła jego ceny z 5597,41 USD do 4098,69 USD, będziemy mogli mówić gdy notowania złota potwierdzą opisany wcześniej zwrot z 200-dniowej średniej i wrócą powyżej oporu na 4656,11 USD.