Notowania ropy Brent rosną 9. kolejny dzień i przekroczyły dziś barierę 122 dolarów. To prawdopodobnie jeszcze nie koniec wzrostu cen „czarnego złota”, bo są mocne przesłanki ku temu, żeby ropa dalej drożała.

Dwie najpoważniejsze przesłanki przemawiające za wzrostem cen ropy to sygnały jakie ostatnio napłynęły z Europy i Chin.

Wczoraj przywódcy Unii Europejskiej uzgodnili 6. pakiet sankcji nałożonych na Rosję za jej agresję na Ukrainę. Obejmuje on przede wszystkim embargo na rosyjską ropę. Przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel poinformował, że jest zgoda przywódców Unii Europejskiej na embargo na eksport rosyjskiej ropy naftowej do Unii Europejskiej. Obejmuje ono ponad 2/3 importu ropy z Rosji.

Drugim czynnikiem stojącym za wzrostami cen ropy, są doniesienie z Chin świadczące o powolnym łagodzeniu pandemicznych obostrzeń w Państwie Środka, co powinno skutkować przyspieszeniem wzrostu gospodarczego i większym popytem właśnie na ropę. Szczególnie, że jak się oczekuje, władze w Pekinie powinny podjąć działania dodatkowo wspierające tamtejszą gospodarkę.

Wykres dzienny Brent (platforma Tickmill)

Sytuacja na wykresie dziennym ropy Brent potwierdza dominację strony popytowej, zapowiadając teraz atak na opór na poziomie 124,41 dolarów. Jego przełamanie, a to obecnie sugerują wskaźniki (np. MACD), otworzy drogę do ataku najpierw na okrągły poziom 130 dolarów, a docelowo na marcowe maksima na poziomie 135,33 dolarów.