Giełdowe mity, którymi w ostatnich tygodniach karmił się rynek akcji w USA, właśnie upadają. To zwiastuje mocniejszą realizację zysków. Nie tylko na Wall Street, ale również na innych globalnych rynkach akcji. I tylko korektę. Bo wciąż nie ma przesłanek mogących sugerować, że giełdowa hossa na świecie zbliża się do końca.

Wszystko zaczęło się w piątek. Gdy inwestorów wystraszyły... zbyt dobre dane z amerykańskiego rynku pracy. W maju zatrudnienie w sektorze pozarolniczym wzrosło dwukrotnie mocniej niż przewidywali ekonomiści, a kwietniowe dane, które już przed miesiącem był dużo lepsze od oczekiwań, teraz jeszcze zostały podniesione w górę.

Inwestorzy uznali, że tak dobre dane z rynku pracy sprawiają, że dla Fed jedynym zmartwieniem jest teraz tylko wysoka (i wciąż rosnąca inflacja). Stąd rosną oczekiwania na podwyżki stóp w USA, co przede wszystkim uderzyło w spółki technologiczne na Wall Street. W piątek zaliczyło one najmocniejszy spadek od kwietnia 2025 roku, gdy przez giełdy przetoczyła się fala strachu sprowokowana przez prezydenta Trumpa, który nałożył cła na niemal cały świat. Warto to zapamiętać, bo to będzie ważny punkt odniesienia. Ale o tym później.

W piątek upadł jeden giełdowy mit. Ten o tym, że Fed nie będzie musiał podnosić stóp, żeby okiełznać inflację. W poniedziałek udał kolejny. Ten o bliskim końcu wojny na Bliskim Wschodzie.

Tydzień na giełdach rozpoczął się od wzrostu awersji do ryzyka. Wszystko za sprawą wzajemnych ataków Iranu i Izraela. Eskalacja sytuacji na Bliskim Wschodzie nie tylko wzmacnia obawy o inflację na świecie, ale przede wszystkim uderzyła w giełdowy scenariusz mówiący o tym, że wkrótce dojdzie do zakończenia wojny na Bliskim Wschodzie, co przełoży się na otwarcie Cieśniny Ormuz, powolnych spadków cen ropy i spadek presji inflacyjnej.

Teraz kolejnym ważnym punktem odniesienia będą publikowane w środę i czwartek dane inflacyjne z USA. Dla Wall Street mogą one okazać się znacznie ważniejsze niż nadchodzący debiut SpaceX. Szczególnie, że inflacja ma mocno wzrosnąć. Wg rynkowych prognoz w maju inflacja CPI wzrośnie do 4,2 proc. z 3,8 proc. w kwietniu, co będzie jej najwyższym odczytem od ponad 3 lat. Inflacja PPI ma wystrzelić do 6,4 proc. z 6 proc., czyli do poziomów niewidzianych od listopada 2022. Łatwo sobie wyobrazić jak zareagują giełdy, gdy skok cen będzie jeszcze wyższy.

Opisane wyżej rynkowe obawy, które ujawniły się w ostatnich dniach sugerują, że najbliższe dni będą gorące na Wall Street (i innych giełdach). Ryzyko głębszej korekty jest spore. Jest też i dobra wiadomość. Tu musimy się cofnąć do wspomnianej na samym początku przeceny na Wall Street z kwietnia 2025 roku. Wtedy jedna decyzja wystarczyła, żeby panika zmieniła się w euforię. I teraz też tak może być. Tą decyzją byłoby... ogłoszenie przez Trumpa porozumienia z Iranem. Paradoksalnie, im bardziej brutalne byłby spadki na Wall Street, tym bliżej do takiej decyzji. Dlatego w długim terminie, jeżeli faktycznie pojawia się fala spadków na giełdach, to raczej będzie to sygnał do nowych zakupów niż ucieczki z rynku.

---

Komentarz giełdowy został opublikowany w Gazecie Giełdy Parkiet.