To największe zaskoczenie ostatnich miesięcy jeżeli chodzi o dane makroekonomiczne. Mowa o świetnych danych z amerykańskiego rynku pracy. Tak świetnych, że jeszcze szerzej otwierają furtkę do podwyżek stóp procentowych w USA. Na tę chwilę wszystko przemawia za tym, że we wrześniu Fed kolejny raz podwyższy je o 75 pb. Oznaczałoby to wzrost stopy funduszy federalnych do poziomu 3,00-3,25%.

Rynek po cichu liczył, na co częściowo wskazywały tygodniowe dane o zasiłkach dla bezrobotnych, że sytuacja na rynku praca powoli zacznie się psuć. Dodając do tego oczekiwane hamowanie inflacji, byłyby idealne warunki do ograniczenia przez Fed skali zacieśniania polityki monetarnej. Nic takiego jednak się nie stało.

W lipcu stopa bezrobocia w USA obniżyła się do 3,5% z 3,6%, zatrudnienie w sektorze pozarolniczym wzrosło o 528 tys., znacznie przekraczając rynkowe prognozy, a roczna dynamika płac pozostała na poziomie 5,2%, podczas gdy oczekiwano jej spadku do 4,9%. Wielowymiarowo dane były więc świetne.

Reakcja rynków była natychmiastowa. Dolar skokowo się umocnił do euro i innych walut, europejskie indeksy ruszyły w dół, zapikowały też ceny złota. Automatycznie wzrosły oczekiwania na większe podwyżki stóp procentowych w USA. Po danych rynek wyceniał jako bardziej prawdopodobny podwyżkę stóp o 75 pb, podczas gdy jeszcze przed publikacją danych za bardziej prawdopodobny scenariusz brał ten mówiący o wzroście stóp we wrześniu o 50 pb.

Wykres EUR/USD