W poniedziałek rano nastroje na rynkach finansowych kształtują trzy czynniki. Po pierwsze, piątkowe mocne wzrostowe odbicie na Wall Street, co zwiększyło apetyt na ryzyko na wszystkich rynkach. Po drugie, reakcja na wyniki niedzielnych wyborów w Japonii, które zdecydowanie wygrała rządząca koalicja. I po trzecie, chiński nadzór zalecił bankom w Chinach ograniczenia zaangażowania w amerykańskie obligacje, co dziś ma niekorzystny wpływ na rentowność długu USA i osłabia dolara.

To jednak na co inwestorzy przede wszystkim czekają w tym tygodniu to na serię danych makroekonomicznych z amerykańskiej gospodarki. Przede wszystkim na raporty z rynku pracy i o inflacji.

W środę zostaną opublikowane styczniowe dane  z rynku pracy. Dane zostały przesunięte z piątku przez niedawny krótki shutdown w USA. Ekonomiści prognozują, że bezrobocie w styczniu pozostało na poziomie 4,4 proc., a zatrudnienie w sektorze pozarolniczym wzrosło o 70 tys.

W piątek zostaną opublikowane dane o inflacji konsumenckiej w USA. To drugi po danych z rynku pracy najważniejszy raport w tym tygodniu. W styczniu prognozowany jest spadek inflacji CPI do 2,5 proc. z 2,7 proc. rok do roku w grudniu, a w przypadku inflacji bazowej CPI spadek do 2,5 proc. z 2,6 proc.

Dodatkowo we wtorek zostaną jeszcze opublikowane grudniowe dane o sprzedaży detalicznej w USA. Oczekiwany jest wzrost o 0,4 proc. m/m, po tym jak w listopadzie sprzedaż urosła o 0,6 proc.

Należy też pamiętać, że cały czas w tle jest sytuacja wokół Iranu i rozmowy ws. pokoju w Ukrainie. Na Wall Street wciąż trwa również sezon publikacji wyników kwartalnych, co może mieć jednostkowy wpływ na zachowanie poszczególnych spółek.