W ostatnich dniach Wall Street bardziej przypomina rollercoaster niż rozwinięty rynek akcji. Wszystko za sprawą wyborów połówkowych w USA. W środę inwestorzy byli wniebowzięci w reakcji na te wybory, a już w czwartek panicznie wyprzedawali akcje. Szczególnie spółek technologicznych.

Przypomnijmy: środowa sesja na Wall Street zakończyła się sporymi wzrostami. Inwestorzy ucieszyli się, że przejęcie przez Demokratów Kongresu, a także powszechne przyznanie przez Republikanów, że to wojna z Iranem doprowadziła do ich porażki, przybliży finalny koniec wojny USA z Iranem, co już w środę znacząco obniżyło ceny ropy, jednocześnie zmniejszając obawy o inflację i podwyżki stóp procentowych, a także zwiększając apetyty na ryzyko.

Dzień później nastroje na Wall Street odwróciły się o 180 stopni. Przez giełdę przetoczyła się fala paniki. Wszystko za sprawą obaw, że po wyborach połówkowych w USA mogą zostać zaostrzone regulacje w sektorze sztucznej inteligencji. Obaw prawdopodobnie słusznych, bo aż 67 proc. Amerykanów chce większych regulacji, 66 proc. sprzeciwia się budowie nowych centrów danych, a jeżeli takie centra miałby być budowane blisko ich miejsca zamieszkania to przeciw jest aż 72 proc. Amerykanów.

To wszystko wywołało w czwartek paniczną wyprzedaż na Wall Street. Indeks Nasdaq spadł aż o 5,52 proc., S&P500 o 4,36 proc., a DJIA o 3,44 proc. Wszystkie trzy indeksy zaliczyły największy jednodniowy spadek do 3 kwietnia 2025 roku, czyli od paniki związane z celnym "Dniem Wyzwolenia". Subindeks Philadelphia Semiconductor Index zaliczył natomiast najwiekszy spadek od... marca 2020.

Czwartkowa panika na Wall Street, a także sytuacja na wykresach amerykańskich indeksów, wskazuje na ryzyko pogłębienia spadków.

Wykres dzienny USTEC

Wykres dzienny US500

Czy to koniec hossy AI na Wall Street? Ta teza jest dyskusyjna. Nowe regulacje AI owszem mogą zostać wprowadzone, ale też trzeba pamiętać, że sztuczna inteligencja stanowi dużą przewagę konkurencyjną amerykańskiej gospodarki, dodatkowo wzmacniając produktywność, stąd szanse na to, że politycy zdecydują się mocno ten rozwój zastopować, nie wydają się duże.