Wtorkowy poranek przynosi kontynuację umocnienia złotego do koszyka głównych walut, który tym samym odrobił już większość strat z ubiegłego tygodnia. O ile dane makroekonomiczne z polskiej gospodarki nie rozczarują rynku, to złoty może jeszcze się umocnić.

Złoty zyskuje na wartości trzeci kolejny dzień. O godzinie 09:37 kurs EUR/PLN kształtował się na poziomie 4,6304 zł, czyli był o 1,8 gr niższy niż w poniedziałek na koniec dnia i aż o 11,4 gr poniżej maksimum z ubiegłego tygodnia. W tym samym czasie dolara taniał o 3,4 gr i kosztował 4,3884 zł, a za szwajcarskiego franka trzeba było zapłacić 4,5546 zł, czyli o 1,8 gr mniej niż wczoraj.

W ostatnich trzech dniach złoty odrobił większość strat z ubiegłego tygodnia, gdy tracił on na wartości wraz z "rozjeżdżającymi" się deklaracjami banków centralnych w USA i Polsce ws. dalszych podwyżek stóp procentowych i w następstwie ucieczki inwestorów od ryzykownych aktywów. Jednocześnie tylko w nieznacznym stopniu skorygował on swą przecenę do szwajcarskiego franka, który w ostatni czwartek gwałtownie się umocnił, reagując na zaskakującą decyzję Narodowego Banku Szwajcarii o podwyższeniu stóp procentowych o 50 punktów bazowych.

W kolejnych dniach polska waluta może kontynuować swoją aprecjację na fali obserwowanej poprawy nastrojów na rynkach globalnych. Pod warunkiem jednak, że licznie publikowane w tym tygodniu dane makroekonomiczne z polskiej gospodarki nie rozczarują inwestorów, psując jednocześnie sentyment do rodzimej waluty.

Pierwsza grupa danych zostanie opublikowana już dziś. Będą to majowe dane o inflacji producenckiej, produkcji przemysłowej, a także raport o zatrudnieniu i wynagrodzeniach w firmach. Dzień później Główny Urząd Statystyczny opublikuje dane o sprzedaży detalicznej i produkcji budowlano-montażowej, a w czwartek raporty o koniunkturze konsumenckiej i gospodarczej w czerwcu. Tydzień zamknie publikacja majowych danych o bezrobociu w Polsce.

W średnim terminie szanse na większe umocnienie złotego pozostają jednak wciąż czysto teoretyczne. Przyspieszające zaostrzanie polityki monetarnej przez czołowe baki centralne z amerykańskim Fed-em na czele, przy sygnalizowanym przez prezesa Adama Glapińskiego bliskim końcu podwyżek i przy prawdopodobnym pogorszeniu wyników polskiej gospodarki w kolejnych miesiącach, musi negatywnie odbić się na notowaniach złotego.