Jaki będzie wrzesień na warszawskiej giełdzie? Gdyby zaufać giełdowej historii to należałoby powiedzieć: spadkowy. I to by się nawet ładnie składało. Po świetnym lipcu, który zakończył się wzrostami indeksów WIG20 o 9,28 proc., a WIG o 8,67 proc. Fundując w ten sposób najmocniejszy miesiąc od stycznia 2025 roku. I po relatywnie spokojnym sierpniu, gdy przez większość czasu indeksy te konsolidowały się odpowiednio wokół 4000 i 152500 pkt. Korekta na GPW byłaby czymś naturalnym.

Nieco dłuższa korekta byłaby czymś naturalnym również dlatego, że stopa zwrotu od początku tego roku na wymienionych indeksach to już 30 proc. Jest więc trochę zysków do zrealizowania. Zwłaszcza na kilku większych spółkach, które były końmi pociągowymi tegorocznej hossy. I to jest chyba największe lokalne ryzyko. Ryzyko niekoniecznie dla całej giełdy, ale już dla indeksów na pewno. Bo jakkolwiek Orlen i giełdowe banki, swoim zachowaniem w tym roku bardzo mocno pozytywnie zaskoczyły, to jednak potencjał wzrostowy na ich akcjach jest już mocno ograniczony. Pokusa realizacji zysków będzie narastać. Tym bardziej, że na rynku jest sporo znacznie atrakcyjnej wycenionych spółek. Z dużo tańszymi akcjami. Ewentualna "przesiadka" inwestorów musiałaby pociągnąć indeksy w dół. Po prostu Orlen i banki za dużo w nich ważą.

Największym ryzykiem dla GPW są jednak rynki globalne. Na pierwszym miejscu należy wskazać wciąż nierozwiązaną sytuację na Bliskim Wschodzie, co jak pokazał chociażby wczorajszy dzień, w przypadku nawet niewielkiej eskalacji, może mocno podbijać ceny ropy, co w dalszej konsekwencji prowadzi do narastania obaw inflacyjnych.

Innym ważnym czynnikiem ryzykiem - ale powiązanym z Bliskim Wschodem - jest sytuacja na rynku długu. I to na całym świecie. Zaczynając od Japonii, przechodząc przez Europę (szczególnie słabo wygląda Francja i Niemcy), a na USA kończąc.

Nie pomaga również niepewność przed wrześniowym posiedzeniem Fed. A swoją cegiełkę z pewnością dołożą banki centralne w Nowej Zelandii, strefie euro i Japonii, które we wrześniu prawdopodobnie stopy procentowe podniosą.   

I jest jeszcze jeden czynnik, który można wskazać po stronie czynników ryzyka. Jest on wspólny zarówno dla USA, jak Polski. Można dostrzec coraz bardziej ograniczoną rynkową reakcję na pozytywne informacje płynące ze spółek i obu gospodarek. Coś co wzmacnia wiarę w kontynuację hossy w długim terminie, w krótkim terminie często zbywane jest przysłowiowym wzruszeniem ramion.

Podsumowując, rośnie ryzyko nieco większej i dłuższej korekty. Nie tylko na GPW, ale na całym świecie. Głównie dlatego, że tych czynników ryzyka dla giełd czających się za rogiem jest obecnie już zbyt dużo, żeby dalej akcje mogły swobodnie rosnąć. Tym najpoważniejszym jest sytuacja na Bliskim Wschodzie, bo to ona podbija ceny ropy, wywołując obawy inflacyjne, co przekłada się na wzrosty rentowności długu, wywołując przy tym ból głowy rządów i banków centralnych.

---

Artykuł analityka Tickmill został opublikowany 1 września 2026 roku w Gazecie Giełdy PARKIET.