Wydarzeniem piątku na rynkach finansowych jest publikacja miesięcznych danych o sytuacji na amerykańskim rynku pracy. Dane zostaną opublikowane o godzinie 14:30. Jego znaczenie bierze się stąd, że obok danych o inflacji w Stanach, jest on podstawowym wyznacznikiem dla oczekiwań, co do przyszłych decyzji Fed ws. stóp procentowych. To o tyle istotne, że właśnie kontynuacji gwałtownego zaostrzania polityki monetarnej teraz najbardziej obawiają się inwestorzy. I to zarówno ci z Wall Street, jak również na rynku surowcowym. Polityka Fed ma również kluczowe znacznie z punktu widzenia kształtowania się notowań dolara.

Wykres dzienny EUR/USD


Wykres dzienny US500

Odniesienie sytuacji na rynku pracy do polityki Fed powoduje, że na rynkach dominuje podejście "im gorzej, tym lepiej". To oznacza, że im słabsze będą dane, tym lepsze będą nastroje na rynkach. A to dlatego, że wówczas zmniejszy się prawdopodobieństwo silnych podwyżek stóp w USA.

Rynek prognozuje, że w lipcu zatrudnienie w sektorze pozarolniczym wzrosło o 250 tys., po wzroście o 372 tys. miesiąc wcześniej, stopa bezrobocia pozostała na poziomie 3,6 proc., a wzrost płac w relacji rocznej wyhamował do 4,9 proc. z 5,1 proc. Gorsze dane, czyli mniejszy przyrost miejsc pracy, niższa dynamika płac i wyższa stopa bezrobocia, ucieszyły by rynki. Oczywiści są pewne granice dla tego podejścia do publikowanego raportu i skrajnie złe dane z pewnością wywołałyby strach przed recesją. Ale to akurat najmniej prawdopodobny scenariusz.