W środowe przedpołudnie złoty lekko tracił na wartości do głównych walut, kontynuując jednak konsolidację na poziomach z ostatnich dni i czekając na publikowane po południu dane o lipcowej inflacji w USA. Będzie to główne wydarzenie dnia, ale również i całego tygodnia na rynkach finansowych, co może przesądzić o losach polskiej waluty w najbliższym czasie.

O godzinie 11:30 kurs EUR/PLN kształtował się na poziomie 4,7065 zł, czyli o 0,6 gr wyższym niż we wtorek na koniec dnia. Nieco mocniej drożał szwajcarski frank, za którego trzeba było zapłacić 4,8420 zł, tj. o 1,6 gr więcej niż wczoraj. Amerykański dolar był wyceniona na podobnym poziomie co w ostatnich dwóch dniach i kosztował 4,6010 zł. wtorek.

Kluczowym momentem dnia będzie dziś godzina 14:30. Wówczas zostaną opublikowane najnowsze dane o inflacji w USA. Będą one stanowić ważny punkt odniesienia dla oczekiwań odnośnie skali kolejnych podwyżek stóp procentowych przez amerykański Fed, stanowiąc jednocześnie bezpośredni impuls dla notowań dolara i pośredni dla notowań złotego.

Ekonomiści prognozują, że w lipcu inflacji konsumencka (CPI) obniżyła się do 8,7 proc. R/R z poziomu 9,1 proc. w czerwcu, przy jednoczesnym wzroście inflacji bazowej do 6,1 proc. z 5,9 proc.

Wyższa od oczekiwań inflacji praktycznie przesądzi o podwyżce stóp we wrześniu w USA o 75 punktów bazowych (pb). To powinno znaleźć przełożenie na umocnienie dolara, stanowiąc jednocześnie bodziec do osłabienia złotego.

Niższa od prognoz inflacja byłaby sporym zaskoczeniem i sprowokowałaby odwrotną reakcję rynku walutowego. Dolar by się osłabił, oczekiwania na podwyżki stóp obniżyły, apetyty na ryzyko na rynkach globalnych by się zwiększył, a na tym wszystkim skorzystałby złoty. I to dość wyraźnie. W takiej sytuacji realne byłoby przełamanie przez EUR/PLN wsparcia na poziomie 4,70 zł, a przez USD/PLN podobnej bariery popytowej zlokalizowanej na 4,60 zł. W obu przypadkach zapowiadałoby to spadek obu tych par w kolejnych dniach o około 5 gr.

Aktualnie złoty pozostaje pod głównym wpływem czynników globalnych. I to nie zmieni się do końca tygodnia. Stąd publikowane w piątek krajowe dane o inflacji i bilansie płatniczym, prawdopodobnie zostaną zignorowane. Tematy krajowe wrócą dopiero w przyszłym tygodniu, gdy na rynek trafią dane o dynamice polskiego PKB w II kwartale oraz lipcowe dane o inflacji bazowej i producenckiej, produkcji przemysłowej, a także płacach i zatrudnieniu w firmach.